Tydzień z życia posiadacza Alfa Romeo

No to mamy kolejny tydzień z życia alfisty. Był ciężki, trudny,ale na szczęście zakończony pomyślnie. Zaczynamy od niedzieli.

Niedziela.

Tak więc bardzo chciałbym usunąć efekt głośnej opony z tyłu. W tym celu postanowiłem zostawić Alfę w garażu, zabierając koło z oponą do naprawy. Tak więc niedziela godzina 17:00. Podnośnik i odkręcamy. Śruba jedna, druga, trzecia, czwarta, piąta… Jest. Czas zobaczyć czy pasuje zapasówka. O dziwo pasuje… Nakładamy, auto opuszczamy. Zamykamy w garażu. Może nikomu nie przyjdzie go przestawiać. Może nikt go nie popsuje…

Alfa Romeo GT felga 17"Felgę do domu, bo w końcu trzeba zrobić zdjęcia jej… Przecież też do mechanika ma iść na naprawę. A nie wiadomo, czy ten też jej nie zniszczy… Jest fotka, ale słabo widać.

Eh. Zrobi się jutro w świetle dziennym. Koło do bagażnika popularnego sedana, który wyglądem i poziomem komfortu dorównuje swoją przeciętnością.

 

Poniedziałek.

Tak, więc jadę przeciętnym autem. Stawiam na parkingu oddalonym jakieś 200 metrów od Pana mechanika. Foto i koło pod pachę i w drogę po werdykt. Kurde, ciężkie ono.

Felga 17 cali Alfa Romeo GT

Tak więc docieram do serwisu wulkanizacyjnego, gdzie naprawiają wyząbkowane opony. Wchodzę do biura z oponą. Tam od razu kierują mnie na konkretne stanowisko. Po chwili docieram do niego. Mówię, co boli moje koło Panu od opon. Pan ogląda i po chwili oznajmia, że damy radę. Nie ma takich co się naprawić nie da. Zadowolenie – będzie dobrze … w końcu. Koło na wyważarkę.. Pan gdzieś na chwilę zniknął. Podchodzi drugi, jakiś brygadzista czy kto… Ogląda nic nie mówi. Wraca pierwszy i informuje, że odbiór po południu. Na to drugi. Ty chcesz człowieka zabić? Czy da się jeździć na 2mm bieżnika? Powiedziałeś Panu, że jak wyrównać to dobrze to zostanie mu 2mm bieżnika? Pan pierwszy aa, yyy, aa, bo tak chciał to co ja będę… No i tym sposobem dostałem informację, że albo się pogodzić z tym, że na jednej krawędzi mam 2mm bieżnika na drugiej 6mm lub zbieżność i nowe oponki. Jedyne parę stówek przecież.

Tak, więc nieco zdegustowany chyba kolejną sztuczką Pana handlarza targam koło z powrotem do bagażnika auta. Gdy jestem na miejscu widzę – brak dekielka ozdobnego w środku. O kur… No to następna stówka, bo taki dekielek to musi kosztować. Myśl, myśl… Może u Pana wulkanizatora została… Wracam i … na szczęście tam jest. Tak, więc nie jest wszystko najgorzej jak się da.

 

Wtorek.

We wtorek o dziwo nic się nie wydarzyło, poza powrotem do garażu i założeniem powrotnym koła. No i te marzenia o nowym komplecie opon na tył i zbieżności. W końcu miło jest jak słychać rozmowę z drugą osobą 120 km/h.. Kurde, nie 120 km/h… 89km/h przecież. Szybciej nie można! To przestępstwo:P

 

Środa

Dzień odbioru porysowanej felgi od Pana oponiarza. Przewidywanie najgorszego. Pan zrobił to byle jak, pomalował kawałek no i żadnej gwarancji.

16:40 jestem ze swoja najpiękniejszą. O dziwo nie zamknięte. A przecież do 17:00 to już światła powinny być przygaszone. Ale z racji tego, że spadł pierwszy śnieg jest ruch. Trzeba poczekać. No okej, nie będę takim chamem. W końcu przychodzi ten moment – wjeżdżać.

Auto na podnośnik. Pan gdzieś poszedł. Widzę swoją felgę. Czas oglądnąć. Kurde, no to są efekty – jakieś niedomalowana na brzegu. Wraca Pan no i mówię, mu że jakieś niedomalowania są. On na to, że nie była tam malowana… Tylko na środku. Myślę – to ładnie. Pewnie 3 dni i farba odpadnie. Jednak myślę – tylko się nie kłócić, bo zaraz weźmie klucz i auto jeszcze załatwi. Potem sobie pogadamy…

Pan wymienia felgę z tej „prostowanej przez niego” na pomalowaną. Jakoś długo mu to idzie. Coś „z buta” by potraktował, ale okazuje cierpliwość – klient patrzy. No i koło na miejscu. Czas na ważne pytanie i oczekiwaną odpowiedź. Pomalowałem to spływaj Pan i nie żadnej gwarancji. Czy Pan udziela jakiejś gwarancji? Tak jak na każdą robociznę. Dziwne… A jak zlezie mi farba po tygodniu, dwóch… Będzie gwarancja.. Hoho, coś nie pasuje. Ale nie ma co oczekiwać. Wyjeżdżamy i do domu.

Jazda autem od razu lepsza. Niż nie telepie… przynajmniej z przodu. Ciekawe jest to co moja Kochana mi powiedziała – Pan był na tyle miły, że życzył miłego wieczoru…. Oby jego profesjonalizm obsługi klienta dorównał profesjonalizmowi wykonywania usług…

 

Czwartek

Tak to dziś alfa będzie miała centralny zamek obsługiwany za pomocą pilota. To dziś! Jupi!

Tak, więc jestem umówiony na 16:00, zasuwam do wielkiego miasta. Jestem na miejscu. No cóż było się spodziewać. Trzeba sobie poczekać… bo inni też są. Tak więc, radość z faktu posiadania już za chwilę możliwości zamknięcia alfy za pomocą pilota, wyrzucam wnerw do kosza i wyjmuję książkę. Poczekam sobie te 30 minut…

O dziwo po tym czasie mogłem wjechać na warsztat. Nikt się nie pojawił. Pan elektronik zabiera się za auto. Mówi, że musi trochę popatrzeć co jest, żeby nic nie popsuć. Postanowiłem nie przeszkadzać – książka dalej. W końcu to któreś moje auto, które mu powierzam i w żadnym jak do tej pory nic nie popsuł!

Centralka Zamka AR GT

Po kilkudziesięciu minutach, już wiemy co jest. Alfa ma odseparowane kierunki – dzięki czemu pokazywane są na wyświetlaczu kierowcy informacje o spalonych żarówkach – i trzeba, dużo ciąć kabli bądź albo zdjąć błotnik… W związku z postanowieniem, że ma po prostu dać się otworzyć/zamknąć auto i oraz otworzyć bagażnik z pilota, postanawiam zadowolić się sygnalizowaniem akcji mrugnięciem tylnych kierunków i przednich. Boczne pozostają niepodłączone.

Pan elektronik powiedział mi ponadto, że aby miał możliwość dostępu do wszystkich funkcji w aucie takich jak: autoalarm, domykanie szyb, otwieranie szyb z pilota, centralny zamek z pełnym sygnalizowaniem najlepiej będzie jak doprogramuję oryginalny kluczyk. A to niestety kwestia z tego co słyszałem 2000PLN, czyli paletę, albo i dwie piwek…

Zamek zrobiony. Mogę otwierać drzwi auta z pilota, otwierać drzwi auta i bagażnika z pilota, otwierać sam bagażnik z pilota, zamykać auto. Cóż na razie wystarczy. W przyszłości na pewno pomyślę choć o domykaniu szyb oraz tym, że po otwarciu bagażnika klapa sama się podniesie. W końcu wystarczy tylko wsadzić mocniejsze siłowniki. W tym wszystkim martwi mnie tyko fakt, że największa widzialność tego czy auto się zamknęło/otworzyło byłoby poprzez sygnalizację na kierunkach bocznych, bądź przez jakiś dźwięk. A tego nie ma podłączonego… ale damy radę.

Na następny ogień idzie zestaw CB. Coś nie działa. Pan elektronik trochę podłubał, coś przeczyściła i działa idealnie. Co prawda mam przedłużkę, ale co ponad 4 metry kabla , to nie 2,5 ;-) Szkoda tylko, że te CB nie koniecznie pasuje do auta. Bo na tylnej klapie nie wejdzie – spojler. Na dachu tak sobie, ujdzie. W środku. Kabel można ukryć o otworze na narty. A radio gdzieś walać się może na przednim siedzeniu. Nie praktyczne, brzydkie. CB do szafy. Przecież mandatu jak się jeździ przepisowo się nie dostaje. No chyba, że się ma mało popularny samochód. Więc, pytanie brzmi kiedy następny….

Podczas wyjeżdżania z garażu następna niespodzianka. W sumie mi się przypomniało, że mam czujniki parkowania, które pi pi pi i cisza, pomimo, że prawie jestem na przeszkodzie. Pan elektronik informuje, że pewnie mam któryś uszkodzony i centralka się wyłącza. Niestety naprawić to usterkę jest ciężko, ze względu na wielkość czujników. Ewentualnie za 200PLN z 1 czujnik i się znajdzie. Ewentualnie kamera cofania i będzie ok. Tylko gdzie wsadzić wyświetlacz od niej? Na środku szyby czołowej? Nie, bo mandat będzie znowu. A jak nie z to, to pewnie za to, że się jedzie. Przecież można jechać nie 50, a 30…

Tak, więc podsumowując najowocniejszy dzień tygodnia zamek centralny obsługuję już za pomocą pilota, CB jest sprawne, ale nie będę go używać, czujniki parkowania są, ale tylko są. A kamera cofania to coś pożądanego.

 

Piątek

Piątek to weekendu początek. Nawet nie był 13-nasty i żaden fejlur w aucie mi nie wyskoczył. I można by rzec, że się nic nie popsuło. Po prostu dzień jaki być powinien pod względem używania auta. No. ale by się zrobiło, to to i tamto. Cóż może kiedyś wyjadę do tego Dubaju na kilka lat i wrócę (tylko nie wiem po co) i będę miał na absolutne naprawienie alfy łącznie z nowym lakierem.

Sobota

Śnieg, błoto. Alfa cała brudna- ale trzeba jeździć. Wieczorkiem mała wycieczka do wielkiego miasta. Przeciwmgielne tył, przeciwmgielne przód jedziemy. Oczywiście policja po drodze stoi. Chętnie by zatrzymała, wypisać mandat – w końcu wyłączyłem przeciwmgielne 10 metrów za znakiem teren zabudowany, więc przestępstwo – trzeba od razu aresztować mnie.

O i sobie przypominam, że rano jak jechałem także smutni panowie polowali. Nie mają szczęścia (a ja powiedzmy mam) i nie mogą mnie zatrzymać. W końcu kultura obsługi klienta. Jak się już kogoś zatrzyma wypada mu wypisać ten autograf, a nie sprawdzać następnego sponsora, bo ma alfę…